Podobne

+ Świat nie jest instytucją zajmującą się spełnianiem życzeń.
+ Przez niego trafia do nieba i cała sztuka wieszczbiarska, i to, co kapłani robią, te ofiary i ceremonie; bo bóg się z człowiekiem nie wdaje, tylko przez niego się odbywa...
+ Empiryczna ogólność jest więc tylko dowolnym podwyższeniem ważności z poziomu, na którym coś jest ważne najczęściej, na poziom, gdzie coś jest ważne we wszelkich wypadkach,...
+ Co, napisze pani do sądu, że mąż piekli się, ponieważ uważa, że pani go zdradza i że powinien być przebadany przez psychiatrę? Tylko na podstawie pani pisma? Po pierwsze, będzie to...
+ Ale nie było miejsca na żadną myśl, tylko strach, strach i znowu strach...
+ Uciśniona klasa nie tylko wątpi w zdolność klasy panującej do prowadzenia rozmowy, lecz także ma powody, by sądzić, że każda próba podjęcia dialogu służy klasie panującej...
+ Wspólny po- siłek należał do rzeczy odświętnych, zwłaszcza dla mnie, która mieszkałam przez większą część roku w internacie, gdzie mogłam tylko marzyć o wspólnym...
+ Tak więc łaski drugorzędne w mniejszym lub większym stopniu są negatywne, ponieważ nie powstają jako naturalny efekt organu uczuciowego, lecz tylko wtedy, gdy inne łaski...
+ Stał przez kilka minut milczący i uśmiechnięty, tylko wargi jego drżały gorączkowo, podczas gdy cała twarz miała wyraz wesoły i zwycięski, jaki miewał w dniu...
+ Rzecz ciekawa, że opad trwał nie dłużej niż dwie minuty i objął swym zasięgiem tylko drogę oraz podwórko domostwa pastora, gdzie pod daszkiem czekali: kierownik szkoły w...
+ W przeciwnym bowiem razie, nie rozpoznając Objawienia, człowiek nie mógłby się zbawić; nieliczni przecież tylko mogą sobie pozwolić na krytyczne naukowe analizowanie...

w3c


Valid HTML 4.01 Transitional

Świat nie jest instytucją zajmującą się spełnianiem życzeń.

Kiedy bowiem Anytos występuje z twierdzeniem, że zalet obywatelskich można uczyć się tylko przez obcowanie z właściwymi ludźmi – pogląd całkowicie zrozumiały u demokraty – Sokrates przypomina mu, że nawet najsławniejsi politycy nie potrafili wychować własnych synów. Anytos nie odpowiada na te słowa żadnym rozumowym argumentem, oburza się natomiast i grozi starcowi. Czemu? Oczywiście nie dlatego, by sam uważał się za jednego z tych, którzy nie zdołali przejąć arete od swych ojców. Nie. Anytos poczuł się urażony jako ojciec. Myśląc tylko o własnej karierze, o syna nie dbał. Sokrates zwrócił mu kiedyś uwagę: – Skoro państwo obdarza cię najwyższymi godnościami, nie wypada, aby twój syn wychowywał się w garbarni. A o chłopcu tym Sokrates był dobrego mniemania. Mówił do jednego z przyjaciół: – Spotkałem go kiedyś. Rozmawialiśmy krótko, ale wydawało mi się, że to silna osobowość. Dlatego twierdzę, że nie zniesie tego trybu życia, godnego niewolnika, jaki zgotował mu ojciec. A ponieważ nie ma żadnego odpowiedniego opiekuna, da się ponieść jakimś niskim namiętnościom i daleko zabrnie w upodleniu. Co też się stało. Syn Anytosa rozpił się i do niczego nie doszedł. O TAK ZWANYCH STERNIKACH NAWY PAŃSTWOWEJ Sokrates karcił tak surowo nie tylko Anytosa. Publicznie wytykał różnego rodzaju przewinienia i niedostatki wielu ludziom, z którymi się stykał. Nie zważał przy tym na ich pozycję iwpływy, nie myślał w ogóle o skutkach, jakie może wywołać gniew dostojnych rozmówców. Przypomniałem już, jak ostro napiętnował pożądliwości Kritiasa. Zresztą postępował tak nie tylko wobec jednostek. W ostatnich latach wojny z Lacedemonem zdarzyło się, że sam jeden miał cywilną odwagę sprzeciwić się woli całego ludu, który, poduszczony przez klikę cynicznych polityków, domagał się śmierci kilku strategów. Zarzucono im, że wprawdzie stoczyli zwycięską bitwę morską, ale nie wyłowili ciał poległych w niej żołnierzy ateńskich. Nie pomogły wyjaśnienia, że zaraz po bitwie rozpętała się straszliwa burza i trzeba było myśleć nie o martwych, lecz o ratowaniu całej floty. Lud, głuchy na wszelkie argumenty, szedł za swymi ówczesnymi przywódcami i domagał się bezzwłocznego głosowania, nawet z pominięciem podstawowych zasad procedury. Tylko Sokrates, wówczas członek Rady, sprzeciwił się temu wnioskowi i żądał postępowania legalnego. Bezskutecznie. Głosowano; rzekomi winowajcy zostali skazani na śmierć. Wyrok wykonano. Później, gdy przyszło opamiętanie, powszechnie żałowano tego, co się stało. Oczywiście ów żal nie oznaczał jeszcze, by stanowisko Sokratesa uznano za słuszne. Przeciwnie, umocniła się opinia o nim, że to uparty dziwak, który chętnie działa na przekór wszystkim, bo w gruncie rzeczy gardzi całym ludem. Zresztą Sokrates krytykował także pewne formy ustrojowe, które w Atenach uchodziły za szczytowe osiągnięcia demokracji. Do takich należała zasada, że na niektóre wyższe urzędy wyznaczano kandydatów przez losowanie. Starzec wskazywał: – Gdzież człowiek, na całym szerokim świecie, który by losem się kierował przy wyborze rzemieślnika? A przecież jeśli rzemieślnik źle coś wykona, szkoda stosunkowo mała. Jak wielka natomiast, gdy zbłądzi sternik nawy państwowej! Toteż Sokrates z nie ukrywaną lubością udowadniał poszczególnym politykom, że są zwyczajnymi głupcami, groźnymi jednak, bo biorą się do przewodzenia państwu i społeczności. To samo, ignorancję w sprawach ogółu i zbytnią pewność siebie, wykazywał poetom i pisarzom. Nie pomijał też, gdy zdarzyła się okazja, wykpiwania rzemieślników; bo każdy z nich, znając się doskonale na swojej robocie, ale tylko na niej, był zarazem najgłębiej przekonany, że powinien i potrafi zabierać głos w każdej sprawie, zwłaszcza politycznej. A wszystko to Sokrates czynił rzekomo dlatego, by wykazać bogu Apollonowi, że mimo swej boskości jest omylny. Chodziło o sprawę, którą – jeśli wierzyć Platonowi – Sokrates tak przedstawił w swej mowie obrończej: SOKRATES I POLITYCY Chyba jeszcze pamiętacie Chajrefonta. Już jako młody człowiek był on moim przyjacielem, a także dobrym towarzyszem wielu z was. Toteż razem z wami poszedł na wygnanie za tyranii Trzydziestu i z wami powrócił. Pamiętacie chyba, jaki to był Chajrefont: jak dzielnie brał się do wszystkiego, co tylko sobie zamierzył. Otóż pewnego razu wybrał się do Delf i tam śmiało zapytał wyroczni – a nie zacznijcie hałasować w związku z tym, co powiem teraz! – otóż zapytał, czy jest ktoś mądrzejszy od Sokratesa. Na to pytanie Pytia odpowiedziała: Nie ma nikogo! A że wszystko to rzeczywiście tak było, poświadczy nam ten oto brat Chajrefonta, bo on sam już zmarł. Kiedy mi doniesiono o słowach wyroczni, tak sobie pomyślałem: Co też właściwie bóg przez to mówi? Ja sam wiem dobrze, że nie jestem mądry, ani bardzo, ani nawet trochę. Co więc chce powiedzieć twierdząc, że właśnie ja jestem najmądrzejszy? Bo przecież nie kłamie, to oczywiste, jemu nie wolno! Przez długi czas nie mogłem zrozumieć, o co bogu chodziło. Wreszcie, choć z wielkimi oporami, zabrałem się do poszukiwania sensu tej wypowiedzi. Zastosowałem taką oto metodę:Poszedłem do kogoś, kto cieszył się opinią niezwykle mądrego. Chciałem tym prostym sposobem zbić twierdzenie wyroczni i wykazać bogu: oto jest człowiek mądrzejszy ode mnie, a więc ty się pomyliłeś! Zacząłem dobrze się przypatrywać temu mężowi i często z nim rozmawiałem; wolę nie wymieniać nazwiska, ale to był pewien polityk. I cóż się okazało? Bardzo szybko doszedłem do wniosku, że człowiek ten wydaje się mądry wielu innym, a szczególnie sobie samemu, ale w rzeczywistości całkiem tak nie jest. Próbowałem więc wykazać mu, że ma błędne mniemanie o sobie. Niestety, skutek tych moich usiłowań był taki, że ściągnąłem na siebie nienawiść i jego, i wielu osób postronnych. Toteż kiedy powróciłem do domu, pomyślałem: Od tamtego polityka chyba ja jestem mądrzejszy. Bo wprawdzie obaj nie wiemy, co to piękno i dobro, ale tamtemu wydaje się, że wie, choć nie wie, ja zaś też nie wiem, lecz nawet nie uważam, że wiem

Szablon by Sliffka (© Ĺšwiat nie jest instytucjÄ… zajmujÄ…cÄ… siÄ™ speĹ‚nianiem ĹĽyczeĹ„.)